Cała impreza bazuje na tym ich "iconic Cape to Cape Track" – tam są klify nad oceanem, dzikie plaże, stare lasy karri, jaskinie wapienne i rozległe widoki na Indian Ocean. Cape2Cape Ultra Marathon to taka prawdziwa ultra w formule point-to-point, inna niż typowy trail run. Mają limit miejsc i wymagają, żebyś był ogarnięty z bieganiem przez całą noc.
Trasa idzie przez charakterystyczne miejsca na wybrzeżu, takie jak Cape Leeuwin, Gracetown, Yallingup i Cape Naturaliste. Po drodze są przeprawy przez strumienie i te ich "challenging elevation changes", które przerywają odcinki, gdzie da się biec. Musisz być gotowy na zimową pogodę: mocny wiatr od oceanu, deszcz, chłodne noce i psychę do "navigating remote wilderness areas", no i oczywiście z całym sprzętem, co trzeba mieć przy sobie. Zazwyczaj startują tam doświadczeni ultrasi, z supportem ekipy, jeśli można, i ludzie, którzy wiedzą, że ukończenie tego biegu to konkretny wysiłek.