Gariwerd/Grampians to na początek, i to jak najbardziej trafnie: piaskowcowe klify, Mount Duwul i park narodowy, który opisują jako wyglądający „jak inna planeta”. Grampians Peaks Trail biegnie trasą wytyczoną tak, żeby oddać hołd ziemi, a nie ułatwiać życie biegaczom, przechodząc przez tereny związane z dziedzictwem i historiami stworzenia Pierwszych Narodów, sięgającymi ponad 30 000 lat wstecz. Z „największym skupiskiem sztuki naskalnej w całej południowo-wschodniej Australii” to takie miejsce, gdzie czołówka i żele mogą wydawać się nic nie znaczące.
Trasa wykorzystuje „szlak turystyczny, który nie był budowany pod wyścig”, więc spodziewaj się rytmu prawdziwej przeprawy, a nie dopracowanego ultra. Pod piaskowcem, przez surowy górski teren i przez Grampians National Park, ten bieg ma ten duży, otwarty, prawdziwie outdoorowy charakter. Zwyczaj organizatorów, żeby łączyć nazwy Gariwerd/Grampians, to mała, ale ważna tradycja, a dzika przyroda narzuca własne zasady: „Australijska dzika przyroda nie ma pojęcia o 'oznaczonej strefie'”.