O wyścigu
Perry's Paddock to esencja tego biegu. Light Horse to bieg na czas po pętli w Woodvale, a ta dziesiąta edycja to już ostatnia. Zamiast typowej pompy i szumu, skupiają się na pamięci. Organizatorzy zaczynają od „sobering statistics” służby i strat, a cała atmosfera to „show of respect and remembrance” dla tych, którzy służyli i nadal służą.
Zanim w ogóle ruszy bieganie, na corocznej porannej uroczystości o świcie słychać, jak „crisp morning air pierced with the eerie horn” odgrywa „last post and reveille”. Potem biegacze wpadają w rytm kolejnych okrążeń po wapieniu, promenadzie i asfalcie. Znajdujesz swój rytm, gdzie stawka się przerzedza i zakręty poznajesz już na wyczucie. Weterani i obecni żołnierze, kobiety i mężczyźni, stają ramię w ramię z całą biegową społecznością. Od dawna mają zresztą tradycyjnie mocno obniżone wpisowe. Czujesz, że to bieg, który świadomie decyduje się „close this chapter on our terms”, i to sprawia, że meta ma jakiś inny, wyjątkowy magnes.