Meta jest w Melbourne Park, a bieg kończy się na ulicach zamkniętych dla ruchu, po przebiegnięciu przez centrum miasta. Atmosfera jest super, taka na dużą skalę, ale jednocześnie swojska, bo tysiące ludzi biegnie razem. Niektórzy celują w życiówkę na szybkiej i płaskiej trasie, a inni biegną, żeby wesprzeć jakąś ważną sprawę. To wydarzenie ma fajną historię, bo przez ostatnie 18 lat uzbierali ponad 21 milionów dolarów na różne cele.
Trasa jest gładka, więc łatwo znaleźć swoje tempo, a do tego doping kibiców. Biegnie się obok znanych miejsc, oczywiście po zamkniętych ulicach, a do tego słychać doping tłumów, zanim wbiegnie się na metę w tym znanym australijskim obiekcie sportowym. Wspieranie akcji charytatywnych jest tutaj kluczowe, bo hasło „Make Every Step Count” idealnie oddaje, co motywuje wielu ludzi. To dobry wybór dla tych, którzy lubią miejskie biegi, gdzie jest cel, dynamika i poczucie, że biegnie się razem z innymi.