Od ścieżek w buszu pod Tarongą, aż po złote piaski Manly – to ponoć "ultimate harbour-hardened test" dla tych, którym nie przeszkadza zmoknąć, ubrudzić się piaskiem i dostać trochę w kość. Swimrun Australia: Sydney North prowadzi przez teren portowy, z dzikimi ścieżkami, ukrytymi zatoczkami, osłoniętymi zatokami i wystarczającą liczbą stromych podbiegów, żeby nogi nie miały lekko.
Trasa cały czas się zmienia pod nogami: ścieżka, piasek, chodnik, trawa, pływanie w porcie i osłonięta zatoka oceaniczna. Do tego pod koniec czeka skok do wody, a meta jest w stronę Queenscliff Beach. Ultrasi zjawiają się na "longest, wildest challenge on offer", a początkujący mogą wybrać krótszą wersję startującą z Clontarf Reserve. Ale tak czy siak, rytm jest ten sam: wspólna orka, łapanie flow i parcie do przodu przez zmieniający się teren – od buszu po plażę.