Organizatorzy imprezy dbają o to, żeby wszystko szło zgodnie z licencją RunEvents, więc możesz być spokojny, że standardy w naszym sporcie są utrzymywane. Na trasach nie ma żadnych numerków do pinowania, tylko fajne oznaczenia na drzewach i kamieniach – tak jak w naszych lokalnych parkrunach, tylko że tutaj to już poważna sprawa. Start w samym Cannock Chase, potem leśne drogi, single tracki i kilka podjazdów, które potrafią dać popalić nawet weteranom. Pogoda w październiku bywa różna, ale organizatorzy zawsze dają znać na kilka dni przed, żebyś wiedział, czy wziąć ze sobą dodatkową bluzę czy może jednak lekkie spodenki.