O wyścigu
The Drop Manchester zaczyna się od tego, że oddajesz telefony, zegarki, mapy i wszystkie nawigacje, zanim wsiądziesz do autobusu z zawiązanymi oczami. Potem wywożą cię i zostawiają gdzieś poza Manchesterem, w nieznanym miejscu, bez żadnej wyznaczonej trasy, bez znaczników, GPS-u i bez wskazówek, gdzie masz iść. Impreza ma trzy dystanse: 6, 10 i 15 mil. Te dystanse to linia prosta od centrum imprezy. Ile faktycznie przebiegniesz/przejdziesz, to już zależy od twojej nawigacji.
Trasę wyznaczasz sobie sam, poruszając się po Greater Manchester. Masz tam miejskie ulice, traile, no i oczywiście błędy nawigacyjne po drodze do mety, którą musisz znaleźć sam. 15 mil to opcja oryginalna i najbardziej wymagająca. 10 mil to to samo, tylko na krótszym dystansie. The Drop 6 jest tylko dla tych, co nie znają okolicy. Bo znajomość terenu zepsułaby całą zabawę z niepewnością. Wszyscy dostają numer startowy i zapieczętowaną torbę awaryjną. Musisz polegać na własnym rozsądku, pamięci, znajomości terenu i wyborze trasy, żeby dotrzeć do mety.