O wyścigu
Nad jeziorem Sztynorckim, gdy portowe tawerny milkną po sezonie, Mazury ukazują swoje surowe, klimatyczne oblicze. Mgły unoszą się nad wodą, liście w alei dębowej przybierają złote i rdzawoczerwone barwy, a pałac w Sztynorcie nadaje temu startowi melancholijny nastrój. To gravelowy triathlon dla koneserów, dla tych, którzy nie chowają roweru przy pierwszym chłodzie.
Na trasie walka z dystansem miesza się z walką z jesienną pogodą, a gravel lubi błoto i chłodniejsze powietrze. Można spodziewać się jazdy i biegu w rytmie przyrody, która powoli zasypia, z uwagą skupioną na nawierzchni, wietrze i tym, co dzieje się pod kołem. Po wszystkim spotyka się tu gravelowa społeczność: ciepło tawerny, rozmowy przy kominku, opcjonalna sauna po kąpieli w jesiennym jeziorze i cisza pustego pomostu nad Darginem.