O wyścigu
San Juan Solstice 50 zaczyna się i kończy w Lake City Town Park w Lake City, Colorado. Wysyła biegaczy w wysokie góry San Juan na 50 mil, mniej więcej w okolicach przesilenia letniego. To jest górski ultramaraton, a nie jakaś tam zwykła biegowa "wycieczka" po szlaku: żeby wziąć udział, musisz być dorosły, mieć już na koncie jakieś trailowe ultra i czuć się komfortowo w wysokogórskim terenie. Miejsca często rozchodzą się w loterii, setki biegaczy dostają się, a setki kolejnych czeka na wolne miejsce.
Bieg zaczynał jako Lake City 50 i musieli skrócić początkową trasę, bo pola śnieżne zablokowały Continental Divide. Termin przesunięto, bo lipiec to tłumy turystów w Lake City i ryzyko burz z piorunami na Divide, a wcześniejsze letnie daty to z kolei głęboki śnieg i trudne przeprawy przez strumienie w Alpine Gulch. Impreza później przeszła pod skrzydła lokalnej społeczności Lake City i stała się wydarzeniem charytatywnym dla miejscowych ratowników medycznych (EMT). Biegacze powinni się szykować na prawdziwe górskie wyzwania: na polach śnieżnych trzeba było ręcznie torować ścieżki, przeprawy przez strumienie potrafiły przemoczyć uczestników do szyi, a trackery na żywo są obowiązkowe, żeby organizatorzy mogli monitorować każdego na tym odległym terenie.