W porcie Badacsony startuje czwarta edycja tego biegu. Zamiast typowej atmosfery poranka przed zawodami, jest tu bardziej jak spokojne spotkanie nad jeziorem. Zanim biegacze zaczną sprawdzać zegarki, wchodzą na katamarany Badacsony i Füred. Katamarany wypływają potem na jezioro Balaton, żeby uczestnicy mogli podziwiać wschód słońca ze środka tego "węgierskiego morza". Dokładnie w momencie, "gdy gwiazdy zastępuje na niebie Słońce". Na obu katamaranach gra muzyka, ale nastrój to taka mieszanka przebudzenia i snu, z numerami startowymi w ręku.
Po powrocie do Badacsony, poziom hałasu jest obniżony, żeby "nie obudzić śpiących mieszkańców Badacsony". To taki przedstartowy gest, który naprawdę zasługuje na szacunek. Trasa biegnie głównie po asfalcie, ale są też odcinki trawiaste. Mijamy po drodze takie miejsca jak Révfülöp, Ivóka Kertvendéglő, Mindszentkálla, Szentimrepuszta i dalej w kierunku Káli Lovas Pál Klub w Szentbékkálla. W centrum zawodów jest sporo rodzin z dziećmi, a na ostatniej prostej do mety czuć już ten zachęcający zapach śniadania, co zawsze cieszy biegaczy.