Słuchajcie, jest taka impreza – 13_13 Innsbruck 24-Stunden-Ritual. To 24-godzinny bieg i marsz, który odbywa się w Innsbrucku, w Austrii. Cała zabawa polega na tym, żeby być w ciągłym ruchu – od 13:00 jednego dnia do 13:00 następnego. Ustawili to tak, że jest mega elastycznie: nie ma żadnego narzuconego dystansu, nikt cię nie zmusza do biegania przez jakiś minimalny czas i w ogóle nie ma ciśnienia na takie typowe ściganie. Możesz zrobić jedno kółko 5 km albo spróbować ustrzelić 100 km – jak ci pasuje. Możesz biegać solo, walcząc z czasem, albo wziąć udział w sztafecie – zespoły mogą mieć od 2 do 8 osób i dzielić się wysiłkiem.
Trasa to pętla, jakieś 5-6 km, która biegnie wokół żwirowni Rossau. Cały czas wracasz w to samo miejsce, gdzie jest strefa wsparcia. Tam, w Basecampie, masz punkt odpoczynku, jedzenie i miejsce spotkań między kółkami. Dzięki temu cała impreza ma bardziej charakter takiego wspólnego, wytrzymałościowego rytuału, a nie typowej rywalizacji. Możesz zacząć, kiedy chcesz, i skończyć, kiedy uznasz to za stosowne. Chodzi bardziej o to, ile czasu spędzisz na trasie, a nie o konkretny dystans.