O kolarstwie i bieganiu w RzeszówNotatki treningowe z Rzeszowa
Bieganie: U nas w Rzeszowie biegamy często wzdłuż Wisłoka, a jak trzeba zrobić więcej base miles z jakimś planem, to są do tego wyznaczone pętle. Pierwsza pętla ma 08 km i tylko 2 m przewyższenia, idealna na luźne rozbieganie. Druga to 82 km i 27 m w górę – w sam raz na normalny trening w tygodniu. Trzecia ma 06 km i 531 m przewyższenia, więc tu już czuć, że to konkretne długie wybieganie. Czwarta pętla to 14 km i 50 m w pionie. Michał z 53x11 często tu organizuje wspólne bieganie. U nas w okolicy wszyscy znają Podkarpacki Festiwal Sportowy Maraton i 13. PKO Bieg – to takie nasze sztandarowe imprezy.
Kolarstwo: Rzeszowski Shark to nasza lokalna ekipa szosowa, a ogólnie wokół Rzeszowa łatwo znaleźć trasy pod Z2 albo mocniejsze kręcenie. Pętla 1 km z 457 m przewyższenia to oczywisty wybór na trening w tygodniu. Jest też płaska pętla 6 km z 9 m podjazdów. Kolejna 6 km pętla ma 167 m w górę. A ta stroma pętla to 1 km i aż 1,368 m przewyższenia. Na radarze wyścigowym mamy Podkarpacką Ligę Rowerową i Mistrzostwa Polski w Sprincie Ag.
Sezon: Rzeszów ma taki kontynentalny rytm, więc ciepłe miesiące to dla nas główny blok na spokojne biegi, dłuższe jazdy i interwały pod zawody. Latem bywa gorąco, więc w centrum najlepiej biegać z samego rana, kiedy Z2 jeszcze trzyma poziom. Wisłok ratuje prostymi 'tam i z powrotem', jak nogi już nie dają rady. Zima trochę zmienia sport, ale nie zabija go – mróz i śnieg sprawiają, że biegacze szukają krótszych pętli i czystszego podłoża. Rowerzyści wtedy robią ciaśniejsze base miles, zamiast długich przygotowań do gran fondo wybierają bezpieczniejsze przejażdżki, albo przerzucają się na cyclocross i trasy mieszane, jak szosa przestaje mieć sens.