O kolarstwie i bieganiu w InnsbruckInnsbruck: Notatki treningowe
Bieganie: Po mieście spokojnie zrobisz 8 km. Z centrum szybko wskoczysz na trasy w Hofgarten, Waltherparku, Rapoldiparku, nad Baggersee Innsbruck i na pętlę Sill-Inn-Schleife. Na Hafelekarspitze to 2 km, ale za to 1,200 m przewyższenia. Na Höttinger Alm masz 7 km i 300 m pod górę, a Höttinger Hölle to po prostu masakra, tak stromo. Eatly birds ogarnia interwały i długie wybiegania, DNA trails co czwartek robi trail running, a Kasa sports club i Base five to kluby, które warto znać. Nordkette Vertical Run, Stadtlauf Innsbruck, Tiroler Firmenlauf, Innsbruckathlon - beat the city i Innsbruck Alpine Trailrun Festival to takie kotwice w kalendarzu.
Kolarstwo: Jak chcesz zrobić płaskie base miles, to miejscowi jeżdżą Innradwegiem, ta znana ścieżka rowerowa ciągnie się aż do Kufstein. Z centrum od razu masz podjazdy: Nordkette i Hungerburg nad miastem, a na południe Patscherkofel, Serles i Brenner Pass. Höttinger Höll to 12 km i 320 m przewyższenia, a nachylenie dochodzi nawet do 28 procent. Obwód After Work to fajna opcja na mocne kręcenie, jakieś 50 km i 700 m w pionie. Kühtai Rodeo to już gran fondo pełną gębą, 122 km i 4,250 m przewyższenia. GRAVEL INNSBRUCK to główna impreza, a tak ogólnie to tutaj pasuje też MTB, Gravelbike, cyclocross i singletrack.
Sezon: Od maja do października masz najlepsze okno, miejscowi traktują to jako główny blok na bieganie po górach, podjazdy szosowe, gravel i długie Z2. Lato potrafi szybko się zmienić: jednego dnia chłodny deszcz, a następnego upał blisko 30°C. Noce zazwyczaj są chłodne, średnio około 13°C, ale potrafią spaść do 7°C, więc poranne starty nadal czuć alpejskim klimatem. Zima zmienia rytm, bo zimne, śnieżne tygodnie spychają szosówki z przełęczy i trzeba bardziej uważać, biegając po mieście. Wiatr fenowy potrafi przynieść odwilż, a miejscowi wykorzystują te przerwy na płaskie kilometry wzdłuż Inn, krótkie interwały albo jakiś czysty podjazd, jeśli nawierzchnia pozwoli.